Sylwia

20 września 2018

Brak komentarzy

Home Planowanie ślubu

Jak dobrałam fason sukni ślubnej…

Jak dobrałam fason sukni ślubnej…

Kochani,

To jest odpowiedź na wpis Ani dotyczący początku drogi związanej z poszukiwaniem sukni 🙂 tutaj całość: http://zieleipastele.pl/szukam-sukienki-part_1/

Ja natomiast opowiem Wam jak zaczęłam szukać dla siebie idealnego fasonu:

 

Siema!

U mnie było podobnie. Ale chyba bardziej intensywnie ze znajdowaniem zdjęć inspirujących 😉
Nie miałam ich na telefonie 5, a może z 50 🙂 Podobało mi się dosłownie wszystko, ale… oczywiście chciałam, żeby MOJA suknia była wyjątkowa. I przede wszystkie MOJA!
Także, przeglądałam, przeglądałam i przeglądałam…

I wiedziałam, że w końcu gdzieś muszę pójść i coś zobaczyć, ale jak sobie pomyślałam, że mam iść w Poznaniu na słynną Głogowską, to jakoś nie miałam ochoty. Miałam wrażenie, że te Panie są tam za karę, mają wyraz twarzy mówiący: „kończ już dziewczyno, bo potrzebuje przerwy”, albo „co za nuda”. Oczywiście nigdy tam wcześniej nie byłam , ale wielokrotnie przechodziłam „tą” Głogowską, widziałam witryny w pięknych sukniach i w oddali ekspedientki. Oczywiście generalizuje i były to tylko moje wyobrażenia/odczucia 🙂 Ale Ty pewnie masz inaczej, skoro NAWET Warszawy się nie boisz, haha 🙂

No i ta Warszawa…

Z mojej perspektywy, wyprawa do stolicy, tylko po to, aby przymierzyć suknie byłaby raczej abstrakcją 🙂 Nie zdecydowałabym się na podróż tylko w jednym celu. I to tak długą! I to tylko po sukienkę! (nie pamiętam o Twoim spotkaniu biznesowym ;))

Albo wróć. Jeszcze inaczej!
Na ten moment, z dzieckiem to dla mnie wyprawa. Wiesz, pakowanie, ciepło, zimno, tryliard kompletów na ciepłe i chłodne dni. Nawet wypad na weekend kończy się autem zapakowanym pod dach i tekstami typu:

„Czy my naprawdę nie możemy spakować się normalnie, w dwie walizki, tylko jak zwykle jedziemy jak bambry?”. Na co ja mówię, że jestem z Zuzą w jednej zapakowana. A, Tomek na to: „ta, tylko, że masz jeszcze trzy torby pod nogami”.
Ale dla mnie te się nie liczą, bo tam jest odpowiednio: jedzenie, zabawki i oczywiście ciuchy na przebranie;). A tak serio, to oczywiście ma rację! No, ale co tam! Jestem kobietą, muszę mieć ostatnie słowo i wiadomo, że wiem lepiej 😉 Także: „JESTEM ZAPAKOWANA Z ZUZĄ TYLKO W JEDNĄ TORBĘ!” 😉

A wracając do Twoich planów… Teraz jak tak sobie myślę czy bym pojechała wtedy, jakby mnie jakaś kiecka urzekła? Chyba nadal nie. Szukałabym alternatywy w postaci podobnej sukni, podobnego fasonu.
Ale skoro masz zaplanowane spotkanie biznesowe… haha J To musisz jechać! Nie ma innej opcji!

Czekam na relację 😉

A co było moim kolejnym krokiem i kto mnie zainspirował do dalszych działań, opowiem Tobie później, bo Zuza TERAZ chce pograć w piłkę 😉
Całuje!

Doświadcz_ONA żona.

Doświadcz_ONA żona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

0